fbpx

Ola, Ania i

MOVE ON

Ola – indywidualistka, twardo stąpa po ziemi, marzycielka kierująca się w życiu logiką. Lekko oderwana od rzeczywistości, lubi swoje myśli trzymać dla siebie. Wie czego chce, nie cofa się przed wyzwaniami. Powiedz jej, że czegoś nie może, to na pewno spróbuje. Zawsze zaangażowana na 100%. Myślę, że mogę o niej powiedzieć, że jest pełna niespodzianek, zawsze czymś Cię zaskoczy, zainspiruje, znajdzie inną drogę. Kocha to co robi, kocha taniec, improwizację, potrafi przekazać swoją wizję, twórczość innym. 

Ania – niezwykle wrażliwa na piękno i emocje płynące z muzyki. Empatia to jej drugie imię, zawsze wyczuwa, jak coś jest na rzeczy, nic się nie da przed nią ukryć. Dba o emocje i relacje interpersonalne. Zawsze potrafi zrozumieć, nawet jeśli ma inne zdanie na dany temat. Troszczy się o innych bardziej niż o siebie, zawsze nakarmi, nawodni. Potrafi realnie spojrzeć na dana sytuację, szybko analizuje i wyciąga wnioski. Z reguły nie marudzi, może tylko gdy jest głodna, nie użala się, tylko bierze sprawy w swoje ręce. Wierzy, że każdy problem ma jakieś rozwiązanie, zawsze znajdzie się inne wyjście. Zawsze wysłucha, doradzi, poda pomocną dłoń. Daje wiarę, pomaga uwierzyć w siebie, dodaje sił do walki. Dla niej nie ma rzeczy niemożliwych i sytuacji nie do rozwiązania.

Ania: Ola, czym jest dla Ciebie taniec? 

 

Ola: Ciężko odpowiedzieć na to pytanie tak po prostu. Pozwolę sobie zacytować słowa Havelock Ellis’a „Taniec jest najwznioślejszą, najbardziej wzruszającą, najpiękniejszą ze wszystkich sztuk, bo nie jest tylko prostą interpretacją czy wyobrażeniem życia; jest samym życiem”. Dzięki tańcu żyję, rozwijam się, walczę, stawiam czoła trudnościom losu. Taniec jest odzwierciedleniem mojej duszy, tego co siedzi głęboko w środku. To taka mowa mojego serducha, która po prostu zamienia się w ruch. Tańcząc wyrażam emocje, o których trudno mi mówić, gdyż mówcą jestem raczej przeciętnym. Uwielbiam to, że za każdym razem mogę odkrywać siebie na nowo, uwalniając ukryte pokłady energii i emocji. Niezwykłe jest też to, że tańcząc można również wejść w emocje nie do końca nam znane, np. w emocje innych, emocje płynące z muzyki, z tekstu, z otaczającego nas świata. Taniec pozwała oderwać się od rzeczywistości i całkowicie zatracić. Może brzmi to bardzo banalnie, ale taniec pozwala mi oddychać – jest dla mnie tak ważny jak tlen. Jest mną, a ja jestem nim. Jest to moja największa pasja, miłość, nieodłączny element mojego zwariowanego życia. Oczywiście, oprócz emocjonalnej strony, taniec jest również dla mnie ciężkim treningiem, ciągłym pokonywaniem swoich barier w ciele i w głowie. Przekraczaniem progów bólu, doskonaleniem techniki, ciężką praca fizyczną – zawodowym sportem. Uwielbiam porządnie się zmęczyć, wyjść z zajęć ‘na czworaka’ z bólem pachwin po rozciąganiu – wtedy wiem, że trening był dobry, wtedy wiem, że idę na przód, że nadal pokonuję siebie samą przez co dalej się rozwijam.

Ania: Co jest Twoją inspiracją?

Ola: Tak naprawdę wszystko. Ale chyba największą inspiracją jest muzyka. Nie umiem opisać tego, co dzieję się ze mną, gdy wpadnę na utwór, który dotrze do mojego wnętrza. Wchodzę wtedy w pewnego rodzaju trans, ciało samo zaczyna tańczyć, w głowie kosmos, nie umiem tego powstrzymać, co czasem swoją drogą może wyglądać bardzo zabawnie. Inspiruje mnie prawie każdy rodzaj muzyki. Lubię eksperymentować, mieszać nurty, łączyć style. Czasem przemówi do mnie muzyka instrumentalna, filmowa, alternatywna, a czasem hip hop czy rock, albo komercyjny pop – nie ma tu reguły. Piosenka musi mieć to coś. Drugą wielką inspiracją są ludzie i ich emocje. Pewne zdarzenia, sytuacje. To jak się zachowują, to co ich cieszy, boli, czego się boją, z czym walczą każdego dnia. Jest to worek bez dna, z którego można czerpać i czerpać, a i tak zawsze zaskoczy nas coś nowego, co będzie można opowiedzieć tańcem. Oczywiście moją inspiracja są również moje wewnętrzne rozterki, ale to już zostawię dla siebie. Jeszcze natura i przyroda dają mi wiele natchnienia, szczególnie zmieniające się pory roku, niezwykłe zjawiska takie jak burze, huragany, wschód czy zachód słońca, spokojne lub burzliwe morze albo choćby wiewiórki latające po drzewie. Inspiracje można czerpać dosłownie ze wszystkiego, jeżeli tylko jesteśmy na nie otwarci i chcemy je widzieć, bo na siłę to nic nie da się zrobić.

Ania: Co chcesz przekazać młodym tancerzom?

Ola: Pasję i wiedzę, jaką udało mi się zgromadzić. Wrażliwość na muzykę i emocję w tańcu. Bardzo ważna jest dla mnie umiejętność improwizacji, kreowania własnego ruchu. Tak naprawdę to właśnie improwizacja pokazuje, jakim kto staję się tancerzem, co mu w duszy gra, jakie są jego mocne strony. Wspaniale jest widzieć ten rozwój na przestrzeni czasu. Kiedy tancerz na pierwszych zajęciach z improwizacji stoi jak przysłowiowy słup soli, a później rozkwita tak, że aż dreszcze przechodzą po ciele. Niesamowite uczucie. Chciałabym również, aby tancerze zrozumieli, że wszystko co robią, każdy trening, każdy występ, robią sami dla siebie. Nie dla rodziców, nie dla trenera, tylko dla siebie samych – dzięki czemu mogą się rozwijać, pokonywać swoje bariery, niejednokrotnie swój strach. Chcę, aby wiedzieli, że nasze ograniczenia są tylko w głowie. Moim zadaniem jest nauczenie ich ciężkiej pracy, nieustannego dążenia do wyznaczonego celu, nawet jeśli droga ta jest długa i mozolna. Każdy tancerz jest indywidualnością, każdy uczy się w trochę innym tempie, ale to nie powoduje tego, że się nie da – da się, tylko na niektóre rzeczy trzeba poświęcić dużo więcej czasu. Sama pół życia rozciągałam się do sznurka, zrobiłam go dopiero pół roku temu. Dla niektórych nie zrobi to większego wrażenia, dla mnie jest to wielki sukces – ale nie chodzi tu o dany element, tylko o pokonywanie siebie, o to aby nie odpuszczać, bo coś wymaga czasu, czas i tak przeminie. A na efekty warto czekać. Chciałabym pokazać im kierunek, w którym mają iść i sposób, w jaki mogą to zrobić, ale sama za nich tej drogi nie przejdę.

Ania: W jakich stylach się odnajdujesz, które są Ci bliskie? 

Ola: Uważam, że na początku tancerz powinien spróbować każdego stylu tańca. Każdy styl rozwija nas w trochę innym stopniu, kreuje nasz indywidualny styl, pozwala wiele zrozumieć. Jednak najbliższe są mi techniki współczesne, takie jak modern jazz, ostatnio bardzo zafascynował mnie nowy nurt tzw. Urban contemporary, który opiera się przede wszystkim na ruchu, a nie do końca na technice klasycznej. Ponieważ można w tych stylach ukazać pełen wachlarz przeróżnych emocji, nie mają żadnych ograniczeń w przekazie. W swoich choreografiach bardzo lubię wykorzystywać elementy i inspiracje zaczerpnięte z innych styli, na przykład z hip hopu. Lubię, jak coś jest inne od wszystkiego, dlatego często pod stylem stawiam dopisek fusion. Tak, zdecydowanie lubię łączyć style. Uwielbiam tańczyć również techniki streetowe, właśnie hip hop, jazz funk, commercial itp. Dają mi poczucie większego luzu, dystansu, zabawy. Pozwalają na odkrycie zupełnie innych doznań. A tak naprawdę uważam, że tancerz kompletny nie musi, ale powinien potrafić odnaleźć się w każdej technice tanecznej chociaż w podstawowym stopniu.

Ania: Czym dla Ciebie jest MO?

Ola: Wbrew pozorom jest to dla mnie bardzo trudne pytanie, ponieważ Move On nie jest dla mnie tylko budynkiem, szkołą, pasją… to część mnie. Jest spełnieniem mojego największego marzenia, miejscem gdzie mogę się swobodnie rozwijać, gdzie mogę realizować wszystkie swoje założenia, pomysły, tworzyć bez żadnych granic. Praktycznie od zawsze wiedziałam, że chcę przekazywać swoją pasję, miłość, wiedzę innym. Uwielbiam odkrywać w młodych tancerzach to czego sami jeszcze o sobie nie wiedzą, wydobywać ich piękno ruchu, ich emocje, wrażliwość. Pokazywać, że nie ma rzeczy niemożliwych i że mogą dużo więcej niż im się wydaje. Oczywiście, żeby tak się zdarzyło trzeba ciężko pracować. Move On właśnie daje mi taką możliwość! Mogę rozwijać tancerzy, dbać o nich a zarazem męczyć, wyciskać do ostatniej kropli potu w dogodnych do tego warunkach. Wiem, że to miejsce gdzie razem z tancerzami idziemy do przodu, czerpiemy radość z rozwoju, z przekraczania własnych barier, gdzie wspólnie cieszymy się z sukcesów i wspieramy w razie niepowodzeń. Move On jest moim miejscem w  świecie, moją drugą rodziną.

Ola: Ania, jak to się stało, że zdecydowałaś się założyć szkołę tańca?

Ania: Nigdy nie myślałam o tym, aby otworzyć szkołę tańca. Jednak w życiu szukam ludzi z pasją, wizją, niestandardowymi pomysłami. Kiedy pierwszy raz poznałam Olę, wiedziałam że trafiłam na osobę pełną pasji, determinacji, siły. Przez półtora roku miałam możliwość obserwować jak pracuje, z jakim zaangażowaniem i oddaniem. Kiedyś powiedziałam, że dla tańca poświęciła wszystko – zdenerwowała się wówczas i odpowiedziała, że niczego nie poświęciła, tylko taniec jest jej życiem. Wtedy już wiedziałam, że razem jesteśmy w stanie stworzyć coś pięknego i konkretnego – Move On.

Ola: Czym dla Ciebie jest Move On?

Ania: Spełnieniem moich własnych pasji. Uwielbiam tworzyć, budować od podstaw, realizować wizje, które mam w głowie, uczyć się nowych rzeczy, odkrywać nowe lądy. Uwielbiam połączenie twardych realiów biznesu z delikatnością pasji, zalążkiem marzeń. To jest mój napęd życiowy – nie ma rzeczy, których nie możesz się nauczyć, niemożliwe jest tylko w Twojej głowie. Jestem osobą poszukującą wciąż nowych rozwiązań, uwielbiam się uczyć przez doświadczenie. Tym jest dla mnie Move On – rozwojem osobistym, poszukiwaniem odpowiedzi, zdobywaniem nowych doświadczeń. Umożliwienie innym rozwoju to coś wspaniałego. Tancerz to suma całości, pracy ciała i umysłu. To niesamowite, że mogę brać w tym udział, być tego częścią.

Ola: Co w tańcu jest niesamowitego?

Ania: Najbardziej w tańcu fascynuje mnie harmonia pomiędzy muzyką a tancerzem. Dla mnie prawdziwy tancerz jest muzyką, tworzy ją, opowiada, przekazuje za każdym razem na nowo, inaczej. Niesamowite jest to, że człowiek nawet tak młody potrafi przekazać każdą emocję poprzez ruch. W tańcu wszystko jest możliwe, wszystko można nim pokazać oraz przekazać. Dla mnie taniec to świat bez barier, w którym każdy może odnaleźć siebie.

Ola: Jaka jest Twoja misja w Move On?

Ania: Pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy to: “W tym szaleństwie jest metoda”. Move On zajmuję się od strony biznesu, prowadzenia firmy. Budowanie marki, rozwój, wizja i jej realizacja. To świat, w którym obracam się na co dzień, który lubię – kontakt z ludźmi, rozwiązywanie spraw tu i teraz. Uwielbiam połączenie realizmu i wizji. Budowanie połączenia pomiędzy tymi stanami jest twórcze i mobilizujące. Trzeba mocno stać na ziemi, ale nie pozwolić sobie na stracenie idei po co tak naprawdę coś się robi w życiu. Tym właśnie zajmuję się w Move On – przekuwam wizję na konkrety.

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt wg ustawień przeglądarki. Polityka prywatności.